Nienawdzidze takich dni.. budze się, nie z własnej woli i od razu wiem że cały dzień będzie do dupy. Wkurwiona tym że mój zjebany brat jak zwykle póścił na cały głos ten pseudo rap, musiałam wyjść z domu. Włozyłam słuchawki i nareszcie poleciała dobra muzyka. Poleciał ten pradziwy rap. Mijałam koleje ulice. Wolałam nie myśleć o niczym, poprostu szłam. Z jednej strony bolały mnie już nogi z drugiej chciałam iść dalej. Z pustką w głowie doszłam do parku, siadłam na ławce zdjełam kaptur z głowy i odchyliłam ją do tyłu. Po chwili poczułam mega mocne udeżenie w brzuch. Momentalnie ocknełam się z jakby transu i wstałam z ławki. Po sekundzie dobiegł do mnie jakiś chłopak z boiska. Nie powiem był całkiem ładny.. brunet, wysoki o niebieskich oczach. Był bez koszluki w samych szortach, więc dojrzałam jego wyrzeźbione ciało.. - Sorrki, troche zeszła nam piłaka. - powiedział uśmiechając się mile. - Może zagrasz z nami.? - zapytał. A jak wiadomo ja i siatka to jedność. Odpowidziałam tylko miłym uśmiechem i zdjełam bluze rzucając ją koło boiska razem z trampkami.
- Tak wogóle jestem Michał a to jest Kamil, Przemek i Mateusz. - przedstwaił całą grupkę, nadal z zajebistym uśmiechem na twarzy. - A ty.? - zapytał.
- Justyna. A tak ogółem wy miejscowi.? Bo jakoś was tu nigdy nie widziałam.. - nawiązałam małą rozmowe jeszcze przed zaczęciem gry.
-Mieszkamy 10 km stąd. A nam aktualnie przebudowują boisko, a bez gry sie nie obejdziemy - odpowiedział jeden z nich, Mateusz; wysoki, ciekawy, blondyn o zielonych oczach w jebitnie fajnej koszulce.
- Ahaam. No to co gramy, chłopcy.? - ich odpowiedź była oczywista. Miałam grać z Michałem. Nie powiem chłopaki grali świetnie. Piłka przelytywała nad siatką to na jedną to na drugą strone. No ale nadażyła się okazja bym mogła się popisać przed nowo pozananymi znajomymi ;D. Jebłam jak najmocniejszą ścine umiałam.. i.. jest .! Hehe udało się piłka uderzyła w Przemka rękę i spadła w boisko.
- No,noo.. Justynaa.. podziwam.. - rozległy się gromkie brawa w moją stronę. Nie skromnie ukłoniłam się w strone widowni.
- Ej. Idziesz z nami do pizzerni.? - zapytał Michał.
- No właśnie.. poznamy sie lepiej.. - mówiąc to Kamil brzybiżył się i obją mnie ramieniem. Zaśmiałam się lekko gdy Przemek razem z Kamilem zaczeli się przepychać i kłócić się o to kto mnie zaklepał. Oczywiscie było to na żarty, ale i tak zrobiło mi się miło.
- Nie zwracaj na nich uwagi oni tak zawsze;D. - powiedział ze śmiechem w moją strone Michał.
Ubraliśmy się, zabraliśmy rzeczy i ruszyliśmy w strone mojej ulubionej pizzerni. Rozmowa klejiła się nam niesamowicie, były śmiechy, głupoty, pizza i Michał.. Od razu jakoś wpadł mi w oko..
Spędziłam z tymi małymi zbokami cały dzień. Wieczorem odprowadzili mnie pod dom. Wymieniliśmy się numerami by mieć ze sobą kontakt. Pomachałam im na porzegnanie i weszłam do domu. Była już 21 więc przebrałam się w dużą, wyciągnięta koszulke mojego taty w której zawsze spałam. Rozpuściłam kucyk i ległam się przed laptopem. Póściłam muzyke i spojrzałam w sufit. Jednak ten dzień nie był zły. W sumie był zajebisty. Dziś nawet nie chciało mi się odpowiedzieć na dogryzki mojego brata bo byłam zbyt szczęśliwa. A mój humor siągną zenitu gdy dostałam wiadomość od Michała. Nie było tam nie wiadomo co napisane, lecz zwykłe "Dobranoc ;*". No ale wiadomo jak każda dziewczyna jaram się zwykłym dwukropkiem z gwiazdką. Odpowiedziałam mu tym samym. Nagle zadzwonił telefon. Na wyświetlaczu pojawił się numer mojej przyjaciółki Soni. Oho.! Już wiem że będzie opieprz. I nie myliłam się, gdy tylko odebrałam zaczeła na mnie się drzec czemu sie cały dzien nie oddzywałam. Poczekałam az sie wykrzyczy i spokojnie wytłumaczyłam jej i opowiedziałam cały dzień. Sonia jak to Sonia podniecała się każdym szczegółem.
Po upojnej rozmowie usnełam z umiechem na ryjku <3
- Tak wogóle jestem Michał a to jest Kamil, Przemek i Mateusz. - przedstwaił całą grupkę, nadal z zajebistym uśmiechem na twarzy. - A ty.? - zapytał.
- Justyna. A tak ogółem wy miejscowi.? Bo jakoś was tu nigdy nie widziałam.. - nawiązałam małą rozmowe jeszcze przed zaczęciem gry.
-Mieszkamy 10 km stąd. A nam aktualnie przebudowują boisko, a bez gry sie nie obejdziemy - odpowiedział jeden z nich, Mateusz; wysoki, ciekawy, blondyn o zielonych oczach w jebitnie fajnej koszulce.
- Ahaam. No to co gramy, chłopcy.? - ich odpowiedź była oczywista. Miałam grać z Michałem. Nie powiem chłopaki grali świetnie. Piłka przelytywała nad siatką to na jedną to na drugą strone. No ale nadażyła się okazja bym mogła się popisać przed nowo pozananymi znajomymi ;D. Jebłam jak najmocniejszą ścine umiałam.. i.. jest .! Hehe udało się piłka uderzyła w Przemka rękę i spadła w boisko.
- No,noo.. Justynaa.. podziwam.. - rozległy się gromkie brawa w moją stronę. Nie skromnie ukłoniłam się w strone widowni.
- Ej. Idziesz z nami do pizzerni.? - zapytał Michał.
- No właśnie.. poznamy sie lepiej.. - mówiąc to Kamil brzybiżył się i obją mnie ramieniem. Zaśmiałam się lekko gdy Przemek razem z Kamilem zaczeli się przepychać i kłócić się o to kto mnie zaklepał. Oczywiscie było to na żarty, ale i tak zrobiło mi się miło.
- Nie zwracaj na nich uwagi oni tak zawsze;D. - powiedział ze śmiechem w moją strone Michał.
Ubraliśmy się, zabraliśmy rzeczy i ruszyliśmy w strone mojej ulubionej pizzerni. Rozmowa klejiła się nam niesamowicie, były śmiechy, głupoty, pizza i Michał.. Od razu jakoś wpadł mi w oko..
Spędziłam z tymi małymi zbokami cały dzień. Wieczorem odprowadzili mnie pod dom. Wymieniliśmy się numerami by mieć ze sobą kontakt. Pomachałam im na porzegnanie i weszłam do domu. Była już 21 więc przebrałam się w dużą, wyciągnięta koszulke mojego taty w której zawsze spałam. Rozpuściłam kucyk i ległam się przed laptopem. Póściłam muzyke i spojrzałam w sufit. Jednak ten dzień nie był zły. W sumie był zajebisty. Dziś nawet nie chciało mi się odpowiedzieć na dogryzki mojego brata bo byłam zbyt szczęśliwa. A mój humor siągną zenitu gdy dostałam wiadomość od Michała. Nie było tam nie wiadomo co napisane, lecz zwykłe "Dobranoc ;*". No ale wiadomo jak każda dziewczyna jaram się zwykłym dwukropkiem z gwiazdką. Odpowiedziałam mu tym samym. Nagle zadzwonił telefon. Na wyświetlaczu pojawił się numer mojej przyjaciółki Soni. Oho.! Już wiem że będzie opieprz. I nie myliłam się, gdy tylko odebrałam zaczeła na mnie się drzec czemu sie cały dzien nie oddzywałam. Poczekałam az sie wykrzyczy i spokojnie wytłumaczyłam jej i opowiedziałam cały dzień. Sonia jak to Sonia podniecała się każdym szczegółem.
Po upojnej rozmowie usnełam z umiechem na ryjku <3

-
` love never dies ♥:
-
just.a.dream:
-
FuckRealit.y:
Pokaż wszystkie (4) ›