• Wpisów: 7
  • Średnio co: 11 dni
  • Ostatni wpis: 81 dni temu, 16:54
  • Licznik odwiedzin: 211 / 94 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
ostra.schiza
 
Nienawdzidze takich dni.. budze się, nie z własnej woli i od razu wiem że cały dzień będzie do dupy. Wkurwiona tym że mój zjebany brat jak zwykle póścił na cały głos ten pseudo rap, musiałam wyjść z domu. Włozyłam słuchawki i nareszcie poleciała dobra muzyka. Poleciał ten pradziwy rap. Mijałam koleje ulice. Wolałam nie myśleć o niczym, poprostu szłam. Z jednej strony bolały mnie już nogi z drugiej chciałam iść dalej. Z pustką w głowie doszłam do parku, siadłam na ławce zdjełam kaptur z głowy i odchyliłam ją do tyłu. Po chwili poczułam mega mocne udeżenie w brzuch. Momentalnie ocknełam się z jakby transu i wstałam z ławki. Po sekundzie dobiegł do mnie jakiś chłopak z boiska. Nie powiem był całkiem ładny.. brunet, wysoki o niebieskich oczach. Był bez koszluki w samych szortach, więc dojrzałam jego wyrzeźbione ciało.. - Sorrki, troche zeszła nam piłaka. - powiedział uśmiechając się mile. - Może zagrasz z nami.? - zapytał. A jak wiadomo ja i siatka to jedność. Odpowidziałam tylko miłym uśmiechem i zdjełam bluze rzucając ją koło boiska razem z trampkami.
- Tak wogóle jestem Michał a to jest Kamil, Przemek i Mateusz. - przedstwaił całą grupkę, nadal z zajebistym uśmiechem na twarzy. - A ty.? - zapytał.
- Justyna. A tak ogółem wy miejscowi.? Bo jakoś was tu nigdy nie widziałam.. - nawiązałam małą rozmowe jeszcze przed zaczęciem gry.
-Mieszkamy 10 km stąd. A nam aktualnie przebudowują boisko, a bez gry sie nie obejdziemy - odpowiedział jeden z nich, Mateusz; wysoki, ciekawy, blondyn o zielonych oczach w jebitnie fajnej koszulce.
- Ahaam. No to co gramy, chłopcy.? - ich odpowiedź była oczywista. Miałam grać z Michałem. Nie powiem chłopaki grali świetnie. Piłka przelytywała nad siatką to na jedną to na drugą strone. No ale nadażyła się okazja bym mogła się popisać przed nowo pozananymi znajomymi ;D. Jebłam jak najmocniejszą ścine umiałam.. i.. jest .! Hehe udało się piłka uderzyła w Przemka rękę i spadła w boisko.
- No,noo.. Justynaa.. podziwam.. - rozległy się gromkie brawa w moją stronę. Nie skromnie ukłoniłam się w strone widowni.
- Ej. Idziesz z nami do pizzerni.? - zapytał Michał.
- No właśnie.. poznamy sie lepiej.. - mówiąc to Kamil brzybiżył się i obją mnie ramieniem. Zaśmiałam się lekko gdy Przemek razem z Kamilem zaczeli się przepychać i kłócić się o to kto mnie zaklepał. Oczywiscie było to na żarty, ale i tak zrobiło mi się miło.
- Nie zwracaj na nich uwagi oni tak zawsze;D. - powiedział ze śmiechem w moją strone Michał.
Ubraliśmy się, zabraliśmy rzeczy i ruszyliśmy w strone mojej ulubionej pizzerni. Rozmowa klejiła się nam niesamowicie, były śmiechy, głupoty, pizza i Michał.. Od razu jakoś wpadł mi w oko..
Spędziłam z tymi małymi zbokami cały dzień. Wieczorem odprowadzili mnie pod dom. Wymieniliśmy się numerami by mieć ze sobą kontakt. Pomachałam im na porzegnanie i weszłam do domu. Była już 21 więc przebrałam się w dużą, wyciągnięta koszulke mojego taty w której zawsze spałam. Rozpuściłam kucyk i ległam się przed laptopem. Póściłam muzyke i spojrzałam w sufit. Jednak ten dzień nie był zły. W sumie był zajebisty. Dziś nawet nie chciało mi się odpowiedzieć na dogryzki mojego brata bo byłam zbyt szczęśliwa. A mój humor siągną zenitu gdy dostałam wiadomość od Michała. Nie było tam nie wiadomo co napisane, lecz zwykłe "Dobranoc ;*". No ale wiadomo jak każda dziewczyna jaram się zwykłym dwukropkiem z gwiazdką. Odpowiedziałam mu tym samym. Nagle zadzwonił telefon. Na wyświetlaczu pojawił się numer mojej przyjaciółki Soni. Oho.! Już wiem że będzie opieprz. I nie myliłam się, gdy tylko odebrałam zaczeła na mnie się drzec czemu sie cały dzien nie oddzywałam. Poczekałam az sie wykrzyczy i spokojnie wytłumaczyłam jej i opowiedziałam cały dzień. Sonia jak to Sonia podniecała się każdym szczegółem.
Po upojnej rozmowie usnełam z umiechem na ryjku <3
Pokaż wszystkie (4) ›
 

ostra.schiza
 
Piąty rozdział kończy mojeje opowiadanie o Pyskatej ;D.!
Kto wie może powstaną nowe.. <3

                            "Czasem daję ludziom możliwość bycia cholernie blisko. Jeśli jesteś jednym z nich, nie spieprz tego."  

           
                ..<3..<3..<3..
  • awatar Anetta. ♥: pisz dalej . <3 ! Mało jest tak zajebistych blogów z takimi fajnymi opowiadankami . ;*
Pokaż wszystkie (1) ›
 

ostra.schiza
 
Wakacje powoli sie kończyły. Rozmyślałam leżąc na łóżku jak zwykle z słuchawkami w uszach by zagłuszyć kłótnie rodziców, które były już stałym punktem dnia..
Usłyszałam że ktoś wchodzi do pokoju, był to Patryczek. Wyłożyłam słuchawki z uszu. Usiadł obok mnie i spojrzał się głęboko mi w oczy. - Mam pytanie.. - przeciągał powoli. - Tak.? - Jedziesz ze mną, Padalcem i Kaśką pod namiot.?
Gdzieś tam w środku moje serce nakurwiało salta z radości. Nic nie odpowiedziałam mu jednak. - Ej..? - zapytał zniecierpliwiony i lekko zaniepokojony. - No jasne głupolu.! - Odpowiedziałam mu całując w policzko.
Ciągneliśmy jeszcze chwile temat wyjazdu. Dowiedziałam się że jedziemy dziś nad jezioro za miasto. Wieczorem podjadą po mnie skuterami i spylamy stąd na weekend <3. Kłótnie rodziców się nasilały, wiec nie było jak prowadzić narmalnie rozmowy. Wyszliśmy do sklepu. Patryk widział w moich oczach wszystko.. On wie kiedy jest źle. Poznał to od razu gdy tylko spojrzałam na starych mówiąc z dziwną odrazą do nich że wychodze. Nawet nie zwrócili na mnie uwagi. To boli. Czuje że jestem dla nich nikim. Czuje że moja rodzina się rozpada. Ból który przeszywa me serce gdy musze spojrzeć w ich strone jest okropny i nie do wytrzymania. Patryk wszystko wie. I rozumie mój ból. Gdy szliśmy a mi spływała łza po policzku przytulił mnie mocno do siebie i wyszeptał - Kocham Cię. Nie było w jego stylu mówić to często, wolał to okazywać. Poprawił mi tymi słowami humor.
W sklepie skierowałam się po jekieś batony i pepsi. Patryk wzią jeszcze po lizaku. Heh jak on mnie dobrze zna.. Lizaki zawsze poprawią mi humor. Już prawie zapomniałam o tej zjebanej sytuacji w domu. Odprowadził mnie do niego, porzegnaliśmy się, bo i on sie musiał spakować i ja. Wchodząc do domu trzasnełam drzwiami by obwieścić że już wróciłam. Wyciągnełam z szafy moją torbe na wyjazdy. Wepchnęłam tam śpiwór, dresy, trampki, jakąś bluze i pare innych rzeczy. Zeszłam do salonu jeszcze by wziąść jakieś browary z barku. Mama była w salonie. Jakoś bradzo sie nie przejełam tym że będzie widzieć jak biore alkochol. - Justyna.! Po co ci to.? - zapytała a w sumie wykrzyczała do mnie. - No kurwa, a po co to jest.? - zapytałam ironicznie wkurwiona na nią za te ich jebane kłótnie. - Wyjeżdżam pod namiot z Patrykiem i kumpalmi więc to sie przyda. - cięgnęlam dalej patrząc jej się prosto w oczy. -  
Nie wolno ci.! - krzyknęła. - Teraz to się mną przejmujesz.! Teraz to o mnie myślisz.! A wychodząc z domu na całe noce to nie myłśisz o mnie wogóle.! Nie przejmujesz sie mną.! Masz mnie w dupie.! A teraz przepraszam bardzo ale za chwile przejadą po mnie i chciałabym się spakować.!!! - krzyczałam na nią a po policzku spływały mi łzy.. Wbiegłam po schodach do pokoju trzaskając drzwiami. Wpakowałam te piwa i jebłam się na łóżko. Gapiąc się tępo w sufit.
-Justyna..  - rzekła łagodnie jak nigdy moja matka wchodząc do pokoju. - Czego chcesz.? - warknęłam na nią nadal wściekła za te lata kłótni. - Chciałam cie przeprosić.. za wszystko. - Od dawna nie widziałam w jej oczach łez. A jednak..  nie jest bezuczuciowym robotem z opcją krzyku. Nagle zrobiło mi się głupio za to co wykrzyczałam na nią. Zrozumiałam że popęłnilam błąd tak sie na nią wydzierając.. Przełamałam się i powiedziałam jej spokojnie co lezy mi na sercu. Wymieniłyśmy zadania i poglądy na temat kłótni w domu. I stało się cos czego bym nigdy się nie spodziewała po mojej mamie w tej chwili. Przytuliła mnie.. poczułam się jak dawniej. Lepiej. Uśmiechalam się w duchu do siebie,
Coś zatrabiło. Domyśliłam sie że przyjechali już po mnie. Mama usmiechnęła sie i powiedział tylko że mam nie przesadzić z alkocholem i żebym zadzwoniła jak dojade na miejsce. Przytuliłam ją, wziełam torbe i wybiegłam do przyjaciół i Patryka.

Ten dzień mimo wielu wad skończył się szczęsliwie. Ognisko się paliło, gwiazdy na niebie, śmiechy, alkochol, przyjaciele i Patryk ze mną. Pogodziłam sie z mamą. Mimo że kłótnia -Ja kontra Rodzice - trwała już od śmierci babci. Wszystko się ułożyło. A przetrwałam to chyba tylko dlatego że mam tą wewnetrzną siłe którą dają mi ci najlepsi.. Patryk, Kasiunia, Przemek..

Za wsztystko to wam dziękuje <3
Pokaż wszystkie (6) ›
 

ostra.schiza
 
Przed wyjściem napisałam kartke do ojca, że nie wróce na noc. W miarę szybko doszliśmy do klubu. Impreza już się rozkręcała. Klub był pełen. Zajeliśmy miejsca na końcu sali.Wyjełam z torby piwa i powoli sączyłam je patrząc na bawiące się tłumy ludzi. Padalec odrazu wyrwał Kaśke do tańca. Widać było, że mają się ku sobie. Ten ich sielski wzrok gdy na siebie patrzyli. Ah.. są zakochani, ale żadne z nich nie chce tego przyznać. Osobiście zaczyna mnie to wkurwiać. Wpadłam na pewien pomysł, by zbliżyć ich do siebie. Miałam przy sobie płyte z wolnymi kawałkami. Wzięłam ją w ręke i skierowałam się do Dj. Znałam go bardzo dobrze był to Patryk, moja pierwsza miłość.. ale to nie ma żadnego związku. Przeciskając się przez tłum szalejących ludzi wołając Patryka po ksywce - Pj..! (czytaj;, Pidżej). Zciągnąsłuchawki uśmiechając się do mnie Odciągnęłam go na bok, wręczając mu płyte z proszącymi paczadełkami mówiąc; -Hej.! Pj.. mam prośbe póść jedną wolną piosenke z tej płyty dla Kaśki i Padalca, pliss.. - Dobrze Justynko.! - odpowiedział mi i znów jakoś dziwnie ciepło zrobiło mi sie na sercu. - Ale będziesz musiała się odwdzięczyć.! - krzykną jeszcze za mną. Pokazałam mu kciuk w góre na znak że się zgadzam. Uśmiechnięta wróciłam do stolika. Po chwili muzyka została przerwana co spowodowało pojękiwania i nie zadowolenie tańczących w tej chwili ludzi. Z majka wydobył się głos Patryka, na którego dźwięg dalej przychodził mnie dreszcz. - Hej, hej ludziee.! Nie to nie koniec melanżu.! Dj Pj, gra dla was dalej.! Lecz tak w przerwie chciałam póścić pewną piosenke od Pyskatej z specjalną dedykacją dla Kaśki i Przemka.! Miłej zabawy zakochańce.! Oby tadalej.! No to teraz coś wolnego dla wszystkich zakochanych.! heeeeej.! Wszyscy zakochani robią hałaaas.!
I w tym momencie cała sala zaczęła krzyczeć. Kaśka i Padalec spojrzeli na mnie z jakby z wdzięcznością. ^^ Po chwili popłynęła wolna nuta. A wszyscy tańczyli przytulańca.. Eh a ja sobie siedziałam i obserwowałam wszystkie zakochane pary.
-Ej.. - usłyszałam zza pleców. Odwróciłam się i był to Patryk. Jego brązowe oczy spoglądały na mnie z pod czarnej grzywki, którą kiedyś potrafiłam rozczochrać by zobaczyć jego zdenerwowanie i szlańcze układanie fryzury spowrotem. - OooO.. Patryk co ty tu robisz nie grasz już..? - zapytałam lekko zdziwiona. - Zastąpił mnie Mały. Bo ja przyszłem odebrać moją nagrode za puszczenie wolnegoo.. - Zaśmiałam się leciutko. - A więc, czego żądasz.? ;D - Niczego wielkiego.. tylko spędzenia reszty wieczoru z tobą. - Odpowiedział przysuwając się bliżej mnie. Zrobiło się inaczej. Tak jakbym znowu coś do niego poczuła. Zrobiło się dziwnie. - To jak.? Przejdziemy się..? Pogadamy.? - spojrzał mi prosto w oczy. - Dobrze a kto będzie grał.? Dalej Mały.? - Tak załatwiłem to z nim.. to choć idziemy.. - w tej chwili złapał mnie za rękę. Wyszliśmy z klubu i szliśmy przed siebie w chwili milczenia. Serce biło mi szybcie. Po chwili zatrzymał się, odwrócił się ku mnie i pocałował.. Odechyliłam się od niego.. Zapytałm się się czemu to zrobił.. A on tylko to powtórzył. Cały Patryk woli czyny niż słowa. Odgarnął mi grzywke z czoła i powiedział jedno słowo które wystarczyło.. - Tęsknie.
Spędziliśmy cały wieczór razem. Siedząc na tej zniszczonej ławce w mroku. Wyjaśnił mi ża tęsknił cały czas, że jednak to że zarwaliśmy było błendem, że warto spróbować po raz kolejny. Zapytał sięczy tego chce. Odpowiedziałm w jego stylu, całując go w usta.
  • awatar Talciak ♥: Podoba mi sie x3
  • awatar justysiolek77: i like it <3 zajrzyj do mnie;* jeśli sie spodoba dodaj do znajomych i obserwowanych :**
Pokaż wszystkie (2) ›
 

ostra.schiza
 
Jak wróciłam już do domu ojca już nie było co stanowiło norme. była godzina 16 więc matka wychodziła do fryzjera. Wychodząc z domu krzyknęła tylko, że nie wróci na noc. Co mnie nie zdziwiło... Zarzenowana frajerskim zachowaniem matki położyłam się spać.
Obódziły mnie dopiero pókania w drzwi i wołania Kaśki i Przemka. Zerwałam się z łóżka i pobiegłam otworzyć. - Ty pało.! Ile można czekać.! - przywitał mnie jak że miło mój kochany Padalec. Nie zdziwił oich to że nie jestem jeszcze gotowa. więc wpakowali się do salonui jak zwykle zaczeli buszować po barku. Przemek wyciągną po piwie, Kaśka paluszki a ja poszłam się szykować. Wyciągnąłam na sibie moje ukochane czarne jansy i białą bluzke z napisem "Memento mori", a na to zarzuciłam skórzną kurtke. Przejrzałam się w lustrze pod malowalam rzęsy i zeszłam do tych małp by zobaczyc czy czasem nie opróżnili całego barku. ;d - No, noo Pyskata szalejesz! - podlizywała mi się Kaśka gdy zobaczyła mnie w drzwiach salonu. - A Ty kochanie jak zwykle świetnie.! - odparłam tym samym mile przytulając się do Kasiuni. Dopiero teraz zauważyłam że ma na nadgarstku tą śliczną branzoletke ode mnie, którą dałam jej na 15 urodziny. Aż mił omi się przez to zrobiło i kompletnie zapomniałam o dniu zaczętym łzami. Teraz liczyła się tylko ostra schiza ze świrami <3 .!
 

ostra.schiza
 
Po wspaniałym wieczorze wspomnień przyszedł czas powrócić do teraźniejszości. Kolejne dni wakacji leciały bardzo szybko. Zanim się obejrzałam był już koniec lipca. Jak już to długo letnia tradycja została ustalona w ostatni dzień lipca wybieramy się naszą paczką świrów na impreze do klubu. Rano obódził mnie miły esemesik od Padalca z przypomnieniem o dzisiejszym wyjściu i informacją że wbije po mnie z Kaśką o 19 bo będzie trzeba skołować tak zawane "procenty". Spojrzałam na tarcze zegarka, właśnie wybiła 14. Zeszłam na dół do kuchni i jak by inaczej musiała mnie przywitać kłótnia moich jak że kochanych rodziców. Zawsze sie kłócą i to o byle co. Że nie pozmywane, albo że ojciec znowu wrócił za późno. Mówiąc szczerze przestałam już zwracać uwagi na ich dogryzki i przekleństwa na siebie. Włożyłam słuchawki do uszu i włączyłam Buke <3. Oddałam się połykaniu kolejnych kęsów kanapki z nutellą. Po spałaszowaniu już wszystkiego ryknełam tylko ze wychodze i wyszłam na meline. Siedząc tam zastanawiłam się po co moi rodzice wogóle ze sobą są. Przecież to nie ma już sensu. Gdy byłam mała zupęłnie inaczej to wszystko wyglądało. Byliśmy blisko siebie a w domu była przyjemna atmosfera. Ogółem czułam się inaczej. Teraz moim domem jest ten kawałek murku między blokami i garaż u Padalca do którego zawsze mam wstęp bez ograniczenia. Ah jak dobrze mieć tak szczere mordki wokół siebie. Z nimi moge pogadać o wszystkim a z rodziną wymieniamy tylko zdania typu - Wychodze!,- Nie chce mi sie jeść! itp. Nie mam kontaktu z nimi. Przez co jest mi smutno i znowu spływa łza po policzku. Każde myślenie o tym że może gdyby ojciec nie pracował po godzinach, a matka nie znikała nagle na noc było by lepiej, może było by jak dawniej, może przynajmniej mogła bym się do nich normalnie odezwać a oni do mnie. Jest tak między nami od czasu gdy zmarła moja babcia.. To ona spajała rodzine. Ona zawsze rostrzygała kłótnie i potrafiła pocieszyć. Zawsze mi powtarzała; "Co cie nie zabije to cie wzmocni".. i to hasło przewodzi w moim życiu. Dlatego otarłam łzy bo wiedziałam że babcia nie chciała by ich widzieć nigdy u mnie. Ogarnełam się i wróciłam do domu.
 

ostra.schiza
 
Leżę muzyka na całe słośniki. Rozkurwia mnie rap od palców u nóg do czubka głowy.. lubię ten stan. Nagle przerywa coś te błogie upojenie muzyką. W moje okno od pokoju uderza mały kamyczek. Zaśmiałam sie w duszy bo wiedziałam że to moje świry. Zerkłam przez szybe i widze moje kochane mordeczki. Wzięłam kurtke, zarzuciłam na siebie i wybiegłam do windy, która jak nigdy szybko jechała z czego byłam zadowolona bo zamierzałam jak najszybciej wyrwać się do moich przyjaciół. W oczy gdy wyszłam rzuciła mi się bluza Przemka i ostry kolor czapki Kaśki. No ale kto jak nie ona miał by się w to ubrać. Kocham ją za ten styl i odwage że potrafi się tak ubrać. W sumie rzecz biorąc moja paczka nigdy nie była i nie będzie normalna. - Justynaaa.! Ty cipoo ile można na ciebie czekać, noo.! - krzykną Przemek rzucając w mnie puszką od Pepsi. - Co krzyczysz Padalcu .! - jak zwykle na to przezwisko Przemka rykneliśmy śmiechem. Po chwili gadki szmatki ruszyliśmy na naszą meline. Mineliśmy kilka bloków i już byliśmy na miejscu. Rozsiadliśmy się na murku i patrzyliśmy na to co dzieje się do okoła. Uwielbiam to miejsce. Ten murek widział niejedną moją fajke, gdy jeszcze paliłam, widział nie jednego browca i nie jeden raz widział jak byłam najebana po ostrych schizach z Kśką, Padalcem i innymi kumplami. Na nim pierwszy raz się całowałam. Heh aż miło wspominać. Było to jeszcze w przedszkolu.. Uśmiech wymalował mi się sam na na twarzy. Poczułam szturchnięcie w lewe ramie. - Co ty się tak uśmiechasz Justyna.? - zapytał mnie Przemo z debilnym smiechem. - A bo wiesz co mi się przypomniało.? Haha przedszkole ostatni dzień przed wakacjami pamiętasz.? - zapytałam go śmiejąc się do Kaśki. Dokładnie wiedziała o co mi chodziło. - Ej no weź się, to było dawno a ten buziak nic nie znaczył.! - wydarł się lekko zmieszany. Rozśmieszyło mnie to wszystko. Przypomnieliśmy sobie dokładnie ten dziwny dzień gdy poszłam tu z Przemkiem i dał mi buziaka po czym się tak wystraszył padalca pęłzającego koło mojej nogi że uciekł z płaczem. I tak zostało mu już. Dostał tą boską ksywe Padalec. Po tamtym właśnie dniu zastaliśmy z Przemkiem nie rozłączni. Najlepsi przyjaciele. Potem w trzeciej podstawówki dołączyła do nas Kaśka od razu wiedziałm że będzie do nas pasować. Ten jej styl i sposób mówienia. Haha. Każdy dzień z nią jest nie zapomniany. I tak powstała nasza mała paczka. Ja - Justyna zwana tak że Pyskata, Przemko nasz Padalec i Kaśka - zwariowana laska z zajebistym poczuciem humoru. Nasza paczka trwa do dziś. Paczka zwarjowanych szesnastolatków z mega odpałami co dnia. Wspomnienia mają moc. Umacniają nas co dnia, dając nam siłe i szczęście na następne dni, a jeśli ma się jeszcze osoby, które nigdy cie nie oleją z byle powodu musisz byc naprawde szczęśliwym człowiek takim jakim ja byłam tego dnia gdy wspominaliśmy wszystko co było przy browaru i ulubionych żelkach. <3
Pokaż wszystkie (5) ›